|
Odczuwam coraz bardziej niechęć jaką obdarzają właścicieli dużych hodowli inni hodowcy. Jakiś czas temu śmiałem się, gdy mój kolega mówił mi, że moja dobroduszność obróci sie przeciwko mnie. Mówił mi: Po co zdradzasz wszystkie swoje tajemnice. Inni i tak tego nie docenią. Skorzystają z twoich rad, a za plecami wyśmieją cię i oczernią. Wówczas miałem kilka małych wolier, 5 gatunków bażantów, 7 ras kur i 2 gatunki kaczek, a on miał dużą hodowle, liczącą ponad 100 sztuk ptaków hodowlanych i 2-3 razy tyle corocznego przychówku. Czas mijał, moja hodowla sie rozrastała, zdobywałem nową wiedze, próbowałem hodowli coraz trudniejszych gatunków, ale nadal chętnie dzieliłem się swoja wiedzą i pomagałem innym. Znajomi zawsze mieli pierwszeństwo w nabyciu rozmnożonych przeze mnie, nowych gatunków i to po cenach, nieadekwatnie niskich w stosunku do wartości materiału hodowlanego. Moja hodowla nie jest duża, liczba ptaków nie przekracza 100 sztuk stada podstawowego. W moich wolierach niektórzy przetrzymywali by 2, a nawet 3 razy więcej ptaków, ale nie ja. U mnie na jednego ptaka przypada minimum 5 metrów kwadratowych wybiegu. Woliery mam raczej estetyczne, choć co roku staram się cos poprawić, tak by było zielono i przyjemnie, tak dla mnie jak i ptaków. Ptaki żywione sa tak, by ich pokarm był jak najbardziej zróżnicowany. Mają dostęp do wszelkich składników mineralnych i witamin. Za opiekę i warunki jakie im zapewniam odwdzięczają mi sie tym, że chętnie przystępują do lęgów i co roku mogę pochwalić sie rozmnożeniem kolejnego gatunku, uważanego za problematyczny. Coraz bardziej boli mnie jednak to, że inni hodowcy zamiast cieszyć sie tym, że mogą zdobyć nowe gatunki i to po cenach jakie są na zachodzie Europy, starają się uprzykrzyć mi życie. Krytykują mój zapał i chęć dzielenia się wiedzą tym, że jest to działalność marketingowa. Twierdzą, iż rozwój mojej hodowli podyktowany jest względami ekonomicznymi i tym, że zarabiam na tym mnóstwo pieniędzy. Nawet tutaj na forum zostałem tak oceniony. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że najbardziej krytykują hodowców, chcących profesjonalnie podchodzić do tematu, osoby które o hodowli maja nikłe pojęcie. Krzyczą, iz wszystkie duże hodowle istnieją dla zysku, a sami trzymają setkę ptaków w ciasnych kurnikach, na błotnistych wybiegach, w jednej ciasnej wolierze trzymają nierzadko bażanty, kaczki, papugi i Bóg wie co jeszcze. Żywią ptaki odpadkami z kuchni i pszenica, a nawet czasem i pszenicy żałując. Lepiej żywią tylko w czasie nieśności, odchowują pisklęta byle jak, zdając się na selekcje naturalną. I to właśnie oni mają czelność krytykować ludzi, dzięki którym hodowla się rozwija. Ludzi którzy poświęcają czas i pieniądze na to by podejmować wyzwania hodowlane. Właśnie dzięki profesjonalistom, do których jeszcze nie mogę się zaliczyć, hodowla sie rozwija. Na zachodzie duże hodowle mogą być źródłem dochodu, ale nie u nas. To dzięki takim właśnie hodowlom zwykły, szary hodowca, może nabyć ptaki, które jeszcze 3-5 lat temu były dla niego w sferze marzeń. Moja refleksja jest taka: Widze, że otaczają mnie sami specjaliści, a ja głupi myśląc, że maja wiedza się komuś przyda produkuje się nadaremnie. Po co to. Po co psuć sobie humor i marnować czas. Zajmę sie tym co lubię, czyli ptakami i ich hodowlą oraz popularyzacją tego hobby poprzez ten portal. Michał "Lobo" Bugajski
|